Współpraca na Instagramie. Nie daj się oszukać

by Moni

W pewnym momen­cie mojej insta­gra­mo­wej przy­gody, zaczę­łam dosta­wać propo­zy­cje współ­pracy. Nic by nie było w tym dziw­nego, gdyby nie fakt, że niektóre firmy/​marki legal­nie próbo­wały ‘doro­bić’ się na darmo­wej rekla­mie. Kiedy jest się świe­ża­kiem i ma się małą społecz­ność, każda wiado­mość z taką propo­zy­cją to jakby się samego Pana Boga za nogi złapało ! Otóż nie do końca. Tutaj nie chodzi o promo­wa­nie tylko wiel­kich marek bo małe są złe, ale o bycie uczci­wym. Współpraca na Instagramie do dobra rzecz, ale trzeba podcho­dzić do niej z głową, nie na łapu capu. Nie chcia­ła­bym aby ktoś mnie źle zrozu­miał, bo każdy robi jak uważa za słuszne. Ja robię tak, abym mogła spoj­rzeć na siebie w lustrze i w wirtu­alne twarze moich obser­wa­to­rów.

Rób tak żebyś po zakończeniu współpracy mógł spojrzeć na siebie w lustrze.

Z tymi współ­pra­cami jest tak, że albo cieszysz się jak szalony albo czytasz i nie dowie­rzasz. Otóż, firma X, zapro­po­no­wała mi piękny zega­rek z najlep­szej jako­ści surow­ców w zamian za zdję­cia na Instagramie. Określiła siebie jako młodą markę, która chce się rozwi­jać i oprócz jako­ści dać swoim klien­tom coś wyjąt­ko­wego. Ucieszyłam się. Zresztą sami widzi­cie jak siebie opisała. Sam fakt, że firma dopiero racz­kuje (tak samo jak ja) był dla mnie czymś wspa­nia­łym. Pomyślałam, że mogę być częścią naro­dzin czegoś pięk­nego. Zanim odpi­sa­łam na wiado­mość, posta­no­wi­łam dowie­dzieć się czegoś o firmie. Przejrzałam profil na Instagramie. Zajrzałam na stronę sklepu. Kiedy tak prze­glą­da­łam te wszyst­kie zegarki przy­po­mniało mi się, że chyba już gdzieś takie widzia­łam. Nieoficjalnie muszę się przy­znać, że byłam Aliexpress Vipem. Czego ja stam­tąd nie zama­wia­łam;) Mistrz Aliexspressu‐ to byłam ja ! Zegarki też tam kupo­wa­łam. Za 2 – 4 euro. Żaden nie dzia­łał. Czemu o tym piszę ? Bo firma, która chciała abym na swoim Instagramie zare­kla­mo­wała ich zega­rek, sprze­da­wała te same zegarki, które można znaleźć na Aliexpress. Oczywiście jedyną różnicą była cena‐ Ali 2e firma X 100e. Przejrzałam Ali i znala­złam. Odpisałam, że nie jestem zain­te­re­so­wana. Widzicie jaki popeł­ni­łam błąd ? Nie napi­sa­łam im tego co mi na sercu leżało. Nie napi­sa­łam, że to oszu­stwo. Ja wiem. Teraz wszystko jest made in China, ale proszę, niech chociaż nikt nie probuje robić z klienta głupka. Ja poczu­łam się dotknięta. Nie mogła­bym spać wiedząc, że z mojego pole­ce­nia któryś z moich obser­wa­to­rów kupił zega­rek za stówę, który tak naprawdę nie powi­nien kosz­to­wać nawet 10 euro a firma wzbo­ga­ciła się na ‘oszu­stwie’.

To, że jesteś blogerem z małą społecznością nie oznacza, że musisz ‘brać’ wszystko jak leci.

Kolejną współ­pracę otrzy­ma­łam od marki, która tworzy torebki i plecaki z wegań­skiej skóry. Pewnie niektó­rzy z Was wiedzą co to za firma bo widzia­łam reklamy u niektó­rych dziew­czyn. Uwierzcie, nigdy nie dosta­łam tak pięk­nej wiado­mo­ści na temat moich zdjęć. Piękno, orygi­nal­ność i wiele innych miłych komple­men­tów. Zgodziłam się ponie­waż ta współ­praca bardzo mi odpo­wia­dała. Zostałam popro­szona o wybór produktu ze strony. Oczywiście prze­miła pani ‘podsu­nęła’ kilka propo­zy­cji, które jej zdaniem najbar­dziej do mnie paso­wały. Skoro jednak zosta­łam popro­szona o wybra­nie produktu‐ torebki bądź plecaka, tak też zrobi­łam. Wybrałam piękny, różowy plecak bo akurat rozglą­da­łam się po skle­pach i szuka­łam plecaka, który pomie­ści moje rzeczy, pielu­chy Leona i tele­fon Tomka;) Kiedy już się zdecy­do­wa­łam, napi­sa­łam wiado­mość z adre­sem, nume­rem tele­fonu i moim wybo­rem. Czekałam jesz­cze na wiado­mość od prze­mi­łej pani, ale… się nie docze­ka­łam. Cóż, płakać nie płaka­łam, ale niesmak pozo­stał. Obiecałam sobie, że nie dam robić z siebie głupka i nie dam się wyko­rzy­sty­wać. Ktoś mógłby pomy­sleć, że prze­cież dosta­ła­bym torebkę i to za darmo. Ja odpo­wia­dam : nie potrze­buję torebki, potrze­buję plecak. Torebkę mam jedną i mi wystar­cza. Mam jedną zasadę przy godze­niu się na współprace‐ ta rzecz musi mi być potrzebna, chcia­łam sobie taką kupić, albo chociaż zasta­na­wia­łam się nad jej posia­da­niem.

Nie jesteś organizacją charytatywną.

Czy kiedy­kol­wiek ktoś z Was otrzy­mał taką oto propo­zy­cję?: ‘Mamy dla Ciebie idealny sprzęt, dosta­niesz od nas 5% rabatu za zdję­cia na Instagramie. Jesteśmy młodą firmą i nie stać nas na darmowy produkt dla ciebie. Stawiamy na jakość, pamię­taj o tym’. Ja rozu­miem, że dla każdej małej firmy liczy się każdy grosz. Niemniej jednak dla każdego świe­żego blogera czy insta­gra­mera też liczy się każdy grosz. Zdjęcia są czaso­chłonne, same się nie obro­bią. Do tego docho­dzi sprzęt, który mało nie kosz­tuje, nawet ten z niższej półki ceno­wej. Wysłanie darmo­wego produktu byłoby tańszym rozwią­za­niem niż płatna reklama. Ale wiadomo, chcia­łoby się za darmo…

Masz prawo wiedzieć z kim nawiązujesz współpracę.

Napisała do mnie jakiś czas temu młoda marka, która trud­niła się wyro­bem biżu­te­rii. Po wymia­nie kilku wiado­mo­ści słuch po niej zagi­nął. Zginęła też z Insta…

Czasami zasta­na­wiam się czy to świat zwario­wał czy ja jestem jakaś inna. Jedno jest pewne, bycie bloge­rem może przy­nieść satys­fak­cję z robie­nia tego co się kocha, ale również może przy­nieść rozcza­ro­wa­nie. Pamiętajcie, że z tym drugim też trzeba się liczyć.

Witaj mój drogi Czytelniku:* Cieszę się, że prze­brną­łeś przez lawinę liter. Jeśli spodo­bał Ci się ten tekst, podziel się nim z przy­ja­cie­lem. Może i jego zain­spi­ruje. Możesz odwie­dzić mój mały, kwadra­towy świat @moni.leoni tutaj jest mnie najwię­cej. Jeśli lubisz kolor różowy, będziesz zachwy­cony:) Ściskam mocno, Moni:*

Może Ci się spodobać

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda